Z gitarą po Francuskiej Riwierze

Mija właśnie mój trzeci dzień pobytu na Lazurowym Wybrzeżu. Czy wszystko idzie zgodnie z planem? Myślę, że tak! Jak jest status? A no taki:

1. Po przyjeździe do Antibes zakwaterowałem się w całkiem miłym hostelu dla załóg. Mieszkam w pokoju z trzema ziomkami, co tak, jak i ja poszukują pracy na jachtach. Hostel jest 3 minuty od portu z buta.

2. W ciągu dwóch dni spotkałem się ze wszystkimi agencjami pracy jakie miałem na liście. Musiałem też poświęcić trochę czasu na zmiany w CV oraz dostosować mój profil online do wymogów agencyjnych. Na chwilę obecną wszystko jest już ok. Dostałem też sporo cennych uwag, które myślę, że pomogą mi w znalezieniu pracy na jachtach.

3. Od pierwszego dnia rozpocząłem tzw. „dock walking” czyli chodzenie z gitarrą i pakietem CV po portach. Wygląda to tak, że idę sobie obok łódek i jak ktoś na niej jest w zasięgu głosu (bez darcia japy rzecz jasna) to zagaduję co tam słychać, jak sezon, jakiś żarcik, parę słów o sobie itd. Cała rozmowa ma zmierzać do tego, żeby chcieli wziąć moje CV. Dochodzę już powoli do takiej wprawy, że to oni pytają mnie czy mam CV a nie ja ich, czy mogę im je zostawić. Zawsze coś  Przez trzy dni trochę CV się rozeszło, choć za wcześnie mówić czy się z tego coś wykluje.

4. Odnośnie samych portów to muszę Wam powiedzieć, że statki jakie w nich cumują czasem zapierają dech w piersiach. Na przykład w porcie w Antibes (tu gdzie mieszkam) stoi sobie taki jacht o nazwie „Dilbar”. Słuchajcie, wiedziałem, że niektóre jachty są ogromne, ale jak zobaczyłem go z bliska to szczerze szczęka mi opadła, przepraszam za określenie ja pier…. czegoś takiego to się nie spodziewałem. 156 metrów długości a wysokość spokojnie jak piętnasto piętrowy blok. Ogrom! (Moje szczere zdziwienie na selfiaku i kilka zdjęć Dilbara). Pierwsze CV w ramach chodzenia po porcie złożyłem oczywiście na tym statku, jeszcze milczą…

IMG_6423 IMG_6437 IMG_6431 IMG_6428 IMG_6425 IMG_6451

5. Kolejna sprawa to granie i śpiewanie na ulicy. Myślałem, że nie przysporzy mi to większych trudności, a tu jednak! Pierwszego dnia trema mnie zjadła i nie dałem koncertu na bulwarze. Cały drugi dzień mnie to męczyło, aż w końcu się przemogłem! Zagrałem przed jedną ze znanych antibskich knajpek „The Hop Store”. Grałem około godzinę. Nie mogę jednak występu zaliczyć do udanych bo moja gitara akustyczna była zbyt cicha a w miejscu, w którym grałem i śpiewałem straszny gwar, ale uwaga zarobiłem niecałe 3 euro! Trzeciego dnia przygotowałem się trochę bardziej, znalazłem bardziej przyjazne miejsce, w bramie, gdzie akustyka była zdecydowanie lepsza a ruch nawet większy. Grałem ponad godzinę i gdyby niezerwana struna to grałbym dłużej. Dzisiejszy rezultat? Zarobionych ponad 10 euro! Stety / niestety – mimo kartki, którą już Wam pokazywałem ludzie dają kasę a nikt nie chce brać CV, choć widać w ludziach aprobatę i życzą szczęścia…. Ten temat muszę jeszcze dopracować…

Podsumowując: agencje pracy i wszystkie porty od Antibes do Cannes zaliczone. Pracy jeszcze nikt nie zaoferował, ale ciągle chodzę i jej szukam. Oczywiście nie poddaję się! Jutro wybieram się do Monaco, może to właśnie tam czeka na mnie moje szczęście (jak nie w porcie to na bank w kasynie!) Wracając z Monaco do Antibes zajadę do mojego dobrego znajomego do Eze. Może nawet pogramy i pośpiewamy. Znacie go chyba wszyscy, śpiewa w takim irlandzkim zespole, co zwie się U2.

Trzymajcie kciuki! i dzięki za ogrom wsparcia!

jeszcze kilka fotek z Antibes i Cannes:
IMG_6416 IMG_6418 IMG_6427 IMG_6436 IMG_6441 IMG_6445 IMG_6446 IMG_6448 IMG_6450 IMG_6459

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>